czwartek, 22 października 2015

Osieck dawniej Osiecko

Większość okolicznych miejscowości objechałam. Kiedyś chciałam pojechać do Osiecka, ale jak przejechałam kilkadziesiąt metrów po strasznym błocie wycofałam się z pomysłu. Oczywiście można szybko i gładko dojechać tam dk 50, ale nie mam skłonności samobójczych i rowerem raczej tam nie wjeżdżam. Postanowiłam jechać przez znane mi Jaźwiny. Dzień był ciepły, majowy. Jechałam sobie przez lasy i łąki, widać podmokłe, bo pokryte różową firletką.
Ponieważ nic na drogę nie wzięłam poszukałam w Jaźwinach sklepu, kupiłam jakąś wodę i wafle. Mmm... Dotąd pamiętam ten smak! Zupełnie jak domowej roboty, grube z delikatnym, wilgotnym przełożeniem! Porzuciłam boczne drogi i dostałam się na drogę 805. Chodnik szybko się skończył i niestety musiałam jechać drogą bez pobocza. Na szczęście wyprzedzający mnie kierowcy byli grzeczni i ostrożni. Pewnie i oni i ich bliscy często korzystają z rowerów i wiedzą jaki to niemiły moment. Osieck leży poniżej skarpy, więc droga wiodła mile w dół i w dół (oznacza to, że na powrocie będzie pod górę i pod górę). Oczarowała mnie wieś Grabianka. Było trochę trudno jechać, bo jak wszędzie w tych okolicach prowadzono wykopy pod wodociągi, czy też kanalizację. Poniżej drogi rozścieliły się soczyste, zielone łąki i chłodne zarośla nad potoczkiem. Czarno-białe krowy pracowicie skubały trawę.

Na betonowych słupach energetycznych wznosiło się potężne jak forteca bocianie gniazdo. Po prawej ktoś zaprojektował ogród pełen fantastycznych kolorów.
Do Osiecka wpadłam nieoczekiwanie. Wydawało mi się, że będzie trochę domów, takich jakie bywają przed miasteczkami. Tu droga omijała dość duży dom, a potem niemal od razu wpadała na rynek. Rynek przemiły, zadbany i schludny. Miło było przysiąść na ławeczce i w cieniu drzew patrzeć jak krzątają się mieszkańcy.
Zdziwiłam się, bo kościół pod wezwaniem Św. Andrzeja i Bartłomieja wcale nie stał przy rynku, a wręcz kawałek dalej.
No i pech! Prace budowlane!


Wślizgnęłam się jakoś do kościoła, ale niestety zdjęcia mi nie wyszły dobrze.


Kiedyś były tu kościoły jeden po drugim niszczone przez ogień, albo burzone ze względu na stan. Obecny kościół to początek XX w. Osieck dostał prawa miejskie później niż Kołbiel, za to utraciły chyba w jednym czasie, tym samym "ukazem". Był kiedyś osadą myśliwską ze zwierzyńcem i służył książętom i królom. Tak jak i w Kołbieli mieszkało w Osiecku wiele rodzin żydowskich, a cmentarz żydowski był na południowy wschód między Sobienkami a Górkami. Może kiedyś spróbuję go znaleźć, będę rozpytywać ludzi.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz