niedziela, 18 października 2015

Łucznica

Nazwa zaciekawiła mnie już kiedyś, kilka lat temu, jak byłam w Pilawie. Droga wśród lasu, zbiegająca w dół - co tam na końcu może być? Ostatnio zobaczyłam, że jest tam jakiś dworek, Stowarzyszenie Łucznica. W tym tygodniu ma się ochłodzić, dziś jeszcze ciepło, a nie za gorąco. Zrobiłam sobie kanapkę, wzięłam wodę i w drogę. Postanowiłam, że w Jaźwinach wpadnę do sklepiku i kupię sobie te przedobre wafelki, które tam jadłam w drodze do Osiecka. W powietrzu była jeszcze lekka mgiełka, poranny chłód. Wybrałam drogę 17tką, potem przez Antoninek, Słoneczną i Olchową w Kątach. Za przejazdem kolejowym asfalt się kończy. Droga przez lasek ziemna, wilgotna, miła dla roweru, potem wypada między łąki i zaczyna być szutrówką, a właściwie pralką (tu zwana jest tarą). Rower raz po raz podskakuje. W Augustówce znów asfalt. Kawałek drogi przed Jaźwinami wygląda jakby ktoś wylał bardzo rzadki asfalt wzdłuż osi jezdni i pozwolił mu swobodnie spływać ku poboczom. Ale jest to na pewno bardziej wygodne niż szuter. Z wiaduktu pomachałam ręką maszyniście towarowego pociągu, a on włączył sygnał. Miło. W sklepie doznałam strasznego rozczarowania - nie było wafelków! Sklepowa zdradziła mi, że dostawy są w piątki i potem bardzo szybko wafelków nie ma. Wjechałam na 805-tkę. Droga łagodnie wznosi się, nawierzchnia dobra, więc rowerek gładko mknął przez las do rozstaju. Stoi tu tablica poświęcona pamięci 3 zakładników rozstrzelanych w tym miejscu przez Niemców. Ogrodzono ją metalowym płotkiem.
 
Skręciłam w drogę do Łucznicy. Las przepiękny, inny niż te w okolicy Kołbieli. Więcej starych drzew, mniej brzóz, ku mojemu zdziwieniu dostrzegłam jodły. Chyba się nie mylę. Nie wiem czy rosną naturalnie, czy ktoś je celowo posadził. W tych okolicach nie spotyka się jodeł dziko rosnących. Przy drodze zobaczyłam drogowskaz: Mogiła powstańców 1863 r. 4500 m. No, tego nie pisali przy Łucznicy! Oczywiście muszę tam dojechać. Wobec takiego kąska jakiś tam dwór się nie liczy. Po jakichś 3 km dojechałam do wsi. Coś bieliło się między drzewami, pewnie dwór, ale mnie chodziło już tylko o mogiłę. Wstąpiłam do sklepu by zapytać o mogiłę. Miła pani wyszła ze mną ze sklepu i wskazała drogę idącą lekko pod górkę i rozwidlającą się przy wielkim głazie. Przy głazie trzeba skręcić w prawo, potem będą domy, ale do nich nie skręcać, tylko wjechać w las i już niedaleko będzie mogiła. Na głazie umieszczono tablicę z napisem, który cytuję za stroną Kazika Paciorka:
Przy tej samej drodze (patrz wyżej) około 150 m od zakrętu jest kamień z napisem: CHWAŁA BOHATEROM WALK O WOLNOŚĆ OJCZYZNY. W TYM MIEJSCU W DNIU 30 LIPCA 1944 R. ODBYŁA SIĘ W RAMACH AKCJI „BURZA” KONCENTRACJA ODDZIAŁÓW ZBROJNYCH ARMII KRAJOWEJ ZGRUPOWANIA „GOŁĄB”.


 
Minęłam domy, droga stała się wąska, trochę wilgotna, ale to pestka w porównaniu z drogą do Reguta. Mogiła się nie pojawiała, zaczęłam się niepokoić, że coś spaprałam. Słońce pięknie oświetlało polanę z kępą wysokich sosen pośrodku. A potem po prawej stronie drogi zobaczyłam jakąś wyniosłość.
To to! Ustawiono tu obelisk z krzyżem, prosty drewniany, bardzo wysoki krzyż z datą.


Spoczywa tu 46 poległych w marcu 1863 r.
 Na przeciw mogiły ustawiono kamienie z napisami:
 
W TYM REJONIE NOCĄ 14 WRZEŚNIA 1943 R. MIAŁ MIEJSCE ALIANCKI ZRZUT LOTNICZY Z WIELKIEJ Brytanii. PLACÓWKA ODBIORCZA ARMII KRAJOWEJ SPODEK DOWODZONĄ PRZEZ PPOR. STANISŁAWA MIERZYKOWICZA „MIRZĘ”. PRZYJĘŁA WÓWCZAS TRZECH CICHOCIEMNYCH PPOR. KAZIMIERZA TUHRMONA „ZACZEPA” PPOR. ROMANA WISZMIOWSKIEGO „HARCERZA” PPOR. FRANCISZKA ŻACZKA „MATKI” ORAZ BROŃ, AMUNICJĘ I RADIOSTACJĘ DLA KG AK. ŁUCZNICA 15.IX. 2003 r. Napis na prawym: ZRZUT W OPERACJI „NEON 7” WYKONAŁA POLSKA ZAŁOGA HALIFAXA DT-362 „L” Z 1586 ESKADRY PAF W SKŁADZIE: KPT. ANTONI FREYER ST. SIERŻ. HENRYK BOBER ST. SIERŻ. STANISŁAW KOZŁOWSKI SIERŻ. ALFRED PAWLITTA SIERŻ. STANISŁAW GOJDŹ SIERŻ. JAN PRYMUS SIERŻ. JAN WERNIKOWSKI


Taka mała wioseczka, a tyle historii widziała! Pomodliłam się i pojechałam na tą śliczną polanę. Może tutaj był bój? A te sosny to prawnuczki sosen z tamtych lat? Może wrześniową nocą krążył nad nią Halifax i spadały gwiazdy spadochronów? Patrzyłam na polanę i miałam takie wrażenie, że jakoś bardzo jest dla mnie ważna. O takich miejscach mówię "przejście".

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz