sobota, 11 lutego 2017

Pałac w Żakowie

 

 
Gdziekolwiek jechałam widziałam w tym czasie bilbord z białym budynkiem, błękitnym niebem i napisem Pałac Żaków. Zastanawiałam się czy to przemiły aktor, pan Żak zbudował sobie pałac (w końcu pan Janusz Rewiński walnął sobie ranczo), czy może grupa studentów wzięła się do biznesu i pobudowała pałac-hotel (tyle jest teraz dworków z XXI w.), a dla historycznego kolorytu nazwała "Żaków". W końcu wzięłam mapę, znalazłam w pomiędzy Siennicą a Wielgolasem wioskę Żaków, czyli pałac stoi sobie w Żakowie. W necie napisano, że Żaków należał do Siennickich, Rudzieńskich, Wierzbickich i wielu innych. Sam pałac podobno zbudował carski generał Aleksandr Stiepanow z początkiem XX w. Była wiosna, połowa maja 2015, pogoda dopisywała. Przygotowałam sobie drugie śniadanie i wyruszyłam w świat moją ulubioną trasą przez Gadkę, Sufczyn, Radachówkę, Majdan i Dłużew. Z radością zauważyłam, że moje znajome gniazda mają lokatorów - zarówno w Majdanie, jak i w Wólce Dłużewskiej.
 
W Dolinie Bobrów opiekunowie próbowali utrzymać na wodzy grupę dziecisków by mogły słuchać opowieści pani w pasiaczku jak się na wsi dawniej żyło.
W drodze minęłam jakiegoś gościa na rowerze. Podjechałam nad stawy, by jak zwykle przekąsić nad nimi małe co nieco. Rozsiadłam się wygodnie, kiedy dojrzałam rowerzystę jak zbacza z leśnej drogi i przez piaski wlecze się w moją stronę. Wrzuciłam jedzenie na rower i mijając sterty pustych, całych i rozbitych (jakim cudem na piasku) butelek, puszek po piwie i innych śladów spożycia dałam dyla na leśną drogę. Chłop coś zagadywał, ale wolałam nie słuchać. Za jakieś dwieście metrów ukazały się chałupki i piękne drzewo. Wolałam jednak zostawić sobie miejsce w telefonie na zdjęcia z pałacu. Polna droga zmieniła się polną drogę z ambicjami, czyli ktoś nawiózł na nią niby tłuczeń. Myślę, że żaden rowerzysta za taką nawierzchnią nie przepada. Oprócz cegieł, pustaków sterczą na niej bliżej nieokreślone elementy, które mogą zagrażać oponom i dętkom. Dotelepałam się do szosy i zaraz na podstawie ciemnej zieleni i wysokich drzew zidentyfikowałam park pałacowy. Podjechałam bliżej: Tak to było to czego szukałam. Przy bramie wjazdowej urządzono parking. Zostawiłam tam rower - a nuż a widelec nie będzie się komuś podobał? Po lewej ogromne zabudowania biznesowe, jak się dowiedziałam z netu "Cristal".

Ponoć można sobie w restauracji pokosztować wina. Stojące wzdłuż alei beczki sugerowały istnienie piwnic pełnych znakomitych win. W głębi alei ukazał się właściwy pałac. Wyglądał, że jego projektant, a może przyszły właściciel nie był zdecydowany, czy chce dworku w starym stylu, niskiego, z gankiem na kolumienkach, czy piętrowego pałacyku. Architekt pogodził te dwie koncepcje i powstało to co powstało. Nie wzbudziło mojego zachwytu.


Polskie zabytki tak opisują pałac
: "Budynek ma cechy klasycyzmu i neogotyku, wzniesiony na planie prostokąta. Murowany z cegły i otynkowany, nieregularny, częściowo parterowy z mieszkalnym poddaszem, częściowo piętrowy. Portyk kolumnowy złożony z dwóch kolumn i dwóch półkolumn jońskich, zwieńczony trójkątnym szczytem. W elewacji bocznej taras z tralkową balustradą i schodami do parku. Dwuosiową część piętrową wieńczy neogotycki szczyt sterczynowy. Układ wnętrz dwutraktowy. Dachy dwuspadowe kryte blachą".
Wycieczka, czy grupa konferencyjna kręciła się po tarasie. Chyba zwiedzali wnętrze dwutraktowe. Poszłam sobie na spacer po parku.
Nad stawem siedział sobie mężczyzna i wędkował



Niestety żyjemy w wieku telefonii komórkowej, która bardzo przydatna i pożyteczna czasami zatruwa nam życie. Najbliższą godzinę, no może przesadzam, czterdzieści (?) minut spędziłam chodząc typowo tam i z powrotem z komórką przyklejoną do ucha (raz jednego, raz drugiego) od czasu do czasu wydając dźwięki: acha, yhy, nooo, mmmm, ooo, łał. Kiedy rozmówczyni skończyła, miałam jedynie ochotę na szybki powrót do domu i odpoczynek. Po drodze złapałam tą piękną wierzbę.


 

 


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz